„BRUDNA” Prawda o Komercyjnych Sposobach Na Czystość i Higienę Intymną

Środki higieny intymnej są sprzedawane w milionowych nakładach na całym świecie. Nakłania się nas do stosowania coraz to nowszych i wymyślniejszych produktów i nic by w tym nie było złego, gdyby nie to, że w większości przypadków zawierają one w swoim składzie toksyczne i rakotwórcze substancje. O tym właśnie jest ten artykuł. Jest on wstępem  do serii wpisów, w których poruszone będą poszczególne tematy związane z substancjami chemicznymi zawartymi w środkach higieny intymnej. Producenci tych środków udzielają skąpych informacji na temat składu swoich produktów, zasłaniając się tajemnicą handlową. Niemalże każdy produkt do higieny intymnej zawiera szkodliwe dla zdrowia substancje chemiczne w swoim składzie. Niektóre z nich są tak przerażające, że aż absurdalnym staje się fakt o ich legalnym dostępie i szerokim reklamowaniu w społeczeństwie.

Jesteśmy ciągle bombardowani kolorowymi reklamami, ulotkami u lekarzy specjalistów, w prasie, telewizji czy ogólnie w internecie, na temat potrzeby stosowania kolejnych i rzekomo niezbędnych środków higieny intymnej. Używając pojęcia „środki higieny intymnej” mam na myśli takie produkty jak: tampony, podpaski i wkładki jednorazowego użytku, wszelkiego rodzaju płyny myjące, chusteczki odświeżające, spraye i dezodoranty intymne oraz kremy dostępne bez recepty na dolegliwości związane ze swędzeniem i pieczeniem miejsc intymnych. Zaszczepia się w nas fałszywe przekonanie o coraz to nowych potrzebach higienicznych, podobno zwiększających komfort naszego życia. Żyjemy w czasach, gdy higiena intymna przestaje być tematem tabu, a staje się otwartym rynkiem dla korporacyjnych „pożeraczy”. Dla przykładu w samych Stanach Zjednoczonych stosowane produkty kobiecej higieny intymnej stanowią przemysł o wartości 3 miliardów dolarów.

Niestety, przy „rekinim skoku” na niszę jaką jest rynek produktów higieny intymnej, brakuje zwykłego człowieczego rozsądku i troski o dobro kobiety. Tworzone produkty są istnym koktajlem chemicznym nie mającym nic wspólnego z naturalnością i zdrowiem.

Istniejące przepisy prawne tworzą tylko pozory norm i bezpieczeństwa dla statystycznego Konsumenta. Prawda jest jednak taka, że każde prawo tworzone jest tak, by móc je w odpowiednim miejscu ominąć i robić swoje. Jest to główna domena działania wielkich koncernów, które lobbują świat polityki pod swoje zyski. Nie ma tu miejsca na harmonię i odpowiedzialność, liczą się tylko zyski.

Wszystkie negatywne działania przemysłu produkcji środków higieny intymnej odbijają się na stanie zdrowia kobiet, które są codziennie uwięzione w schematach i rozwiązaniach podawanych w reklamach. Nikt nie kwestionuje tego, co się dzieje w okół nas. Każdy przyjmuje stanowisko, że to co jest – jest normalne. A przecież tak nie jest, bo przecież jeszcze 10 lat temu żadna kobieta nie umarła z powodu nie używania super nowego płynu do higieny intymnej o intensywnym, świeżym zapachu. Według dzisiejszych norm społecznych, każda nowoczesna kobieta powinna używać nowoczesnych środków higieny intymnej, a w szczególności tych, które są głośno reklamowane w telewizji lub w kolorowej nowoczesnej prasie. Ślepe podążanie w tym kierunku niesie ze sobą ogrom niebezpieczeństw serwowanych nam przez korporacje. Dziś świat nam wmawia, że jeżeli nie zastosujemy się do nowych zasad to będziemy postrzegane jako zacofane albo co najwyżej będziemy celem krytyki i krzywych spojrzeń. Jakie jest więc wyjście z tej sytuacji? Co możemy zrobić?

Naszą odpowiedzialnością jest nauczenie się wybierania tych produktów, które są nieszkodliwe dla naszego zdrowia, czyli tych nie zawierających szkodliwych substancji chemicznych. Tym działaniem niejako „zmusimy” korporacje do zmiany modelu działania. To proste: nie ma sprzedaży – nie ma zysków. Wybierajmy więc te produkty, których skład jest bezpieczny i jak najbliższy naturalnym rozwiązaniom. Nie musisz być z wykształcenia chemiczką – możesz posłużyć się ściągą (wydrukowany spis substancji szkodliwych- ściąga pdf do pobrania), którą miej zawsze w swoim portfelu. Robiąc zakupy zerkaj na nią, upewniając się, że nie dokonujesz błędnej decyzji zakupu. Po pewnym czasie znajdziesz kosmetyki, po które będziesz sięgać za każdym razem.

Zgłębiając tematykę szkodliwych substancji zawartych w środkach higieny intymnej, natrafiłam na pewną organizację „non profit”, która wzięła pod lupę większość dostępnych na rynku produktów higieny kobiecej. Wyniki przeprowadzonych badań opublikowano w raporcie znajdującym się na dostępnej dla wszystkich stronie internetowej tejże organizacji. Link do raportu znajdziesz tu www.womensvoices.org-Chem-Fatale-Report.pdf . Raport jest w języku angielskim, ale dla potrzeb tego artykułu przetłumaczyłam fragment zawierający tabelę 20 najgroźniejszych i najczęściej stosowanych przy produkcji, substancji chemicznych zawartych w środkach higieny intymnej.

Tu znajduje się plik pdf do ściągnięcia zawierający wspomniany wykaz substancji szkodliwych: Tabela środków chemicznych zawartych w produktach dla kobiet

Zapraszam Cię do zapoznania się z informacjami zawartymi w tej tabeli, żebyś mogła zobaczyć co dokładnie jest nam serwowane w imię troski o nasze zdrowie.

W kolejnym wpisie z tej serii, poruszę między innymi temat szkodliwości substancji zapachowych zawartych w środkach higieny intymnej.

Jestem bardzo ciekawa jakie są Twoje doświadczenia z komercyjnymi środkami higieny intymnej, dlatego zachęcam Cię teraz do pozostawienia komentarza. Jeżeli masz jakieś pytania lub sugestie co do tematów, które powinnam poruszyć w kolejnych artykułach, również pisz śmiało w komentarzu albo bezpośrednio na mój adres mailowy Monika@BeOPEN.com.pl

5 thoughts on “„BRUDNA” Prawda o Komercyjnych Sposobach Na Czystość i Higienę Intymną

  1. Z prawdziwą przyjemnością odkrywam Pani bloga i dziękuję za inspirację, którą tu znajduję. Zbieram też pieniądze na swoją małą wielką rewolucję, czyli zakup (u Pani) wielorazowych podpasek i wkładek Wzór nr 11 walczy o me uczucia z tym kaszubskim. Czym zatem się podmywać? Czy ma Pani jakiś przepis, który mogłaby mi polecić (od lat używam produktów Zaji). Co naturalnego mogłabym polecić swojej jedenastoletniej córce w tym temacie? Liczę na Pani odpowiedź, bardzo serdecznie Panią pozdrawiam.
    PS: Przed paroma dniami nie wiedziałam, że kwestię menstruacji można traktować inaczej, ba! uważałam, że podpaska jednorazowa to coś najlepszego, co mogło się przydarzyć współczesnej kobiecie. Nieważne, że same z nią kłopoty z bolesnymi odparzeniami (porównywalnymi do wkładek, na które — w przeliczeniu — idą kolosalne pieniądze).

    1. Pani Barbaro,
      Bardzo dziękuję za ciepłe i szczere słowa…

      Cieszę się, że jest Pani gotowa na pozytywną zmianę w swoim życiu, jaką niesie ze sobą stosowanie podpasek wielorazowych. Wierzę, że pokocha je Pani „od pierwszego użycia…” 😉

      Odpowiadając na pytanie, czym się podmywać, odpowiem bardzo prosto – zwykłą wodą na co dzień, „tam” nie trzeba używać detergentów – wystarczy codzienne podmycie i czysta bielizna każdego dnia (tylko bawełniana, żadnych syntetyków). Dla „urozmaicenia” polecam podmywanie się ciepłą wodą z naparem z herbatki rumiankowej, nasiadówki z kory dębu (do kupienia w aptece za 8-10 zł). Ja dodatkowo stosuje w tzw. suche dni odrobinę oleju kokosowego przed snem i rano ( w takiej ilości by nie zatłuścić sobie bielizny). Jest to dla mnie rewelacyjny sposób na nawilżenie delikatnych stref intymnych.
      Odpowiadając również, na pytanie, co mogę polecić dla jedenastoletniej młodej kobietki – to przede wszystkim szczerą rozmowę, że to co słyszy w mediach na temat swojej kobiecości i tego co z nią powinna robić, żeby „być taka jak inne dziewczyny” jest czymś nieprawdziwym. To ona sama powinna się nauczyć z czym czuje się dobrze, a z czym już nie. Niech zawsze patrzy na siebie jak na piękną, mądrą i w pełni świadomą kobietę, która sama wie co jest dla niej dobre. Jednak najważniejsze jest to, co Pani przekaże jej poprzez swoje postępowanie w stosunku do siebie 😉

      Jeszcze raz dziękuje za miłe słowa 🙂

      P.S. Jeśli będzie Pani już zdecydowana na zakup podpasek BeOPEN, to serdecznie zapraszam do kontaktu ze mną poprzez e-mail Monika@beopen.com.pl dzięki czemu będę mogła dać Pani mały rabacik na zakupy 🙂 Po Nowym Roku pojawią się też nowe kolory 🙂

      1. Pani Moniko, z serca dziękuję za odpowiedź, zwłaszcza za niekwestionowaną mądrość, która płynie ze słów dotyczących mojej małej kobietki. Rety, jak daleko odeszłyśmy od tego, co dla nas dobre…
        Posłuchałam Pani rady i i do higieny intymnej użyłam naparu z rumianku (na samą wodę jeszcze nie jestem gotowa, o nie!) i wie Pani, co? Świat się nie skończył. Zatem można? Można.
        A przed zamówieniem podpasek z pewnością się z Panią skontaktuję. Najchętniej to już bym je chciała teraz, tak mi śpieszno. Zaczekam jednak na spokojniejszy dla wszystkich czas. I na te produkty już się cieszę, i na nowe kolory też się cieszę, choć wątpię, bym odstąpiła od tego, co już sobie wybrałam, i na mały rabacik cieszę się również.
        Wszystkiego dobrego, Pani Moniko!

        1. Pani Barbaro, bardzo się cieszę, że mogłam pomóc 🙂
          Pani komentarze czytam jak zaczarowana i jestem wdzięczna, że mogłam wymienić z Panią tych kilka słów.
          Ja również chciałabym życzyć Pani wszystkiego dobrego!

          1. Radością są dla mnie Pani słowa. Wysłałam wiadomość na podany adres mailowy. Serdeczności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.