Śmierdzący podstęp – substancje zapachowe w brudnym biznesie środków do higieny intymnej

       Historia substancji zapachowych jest równie stara, jak historia ludzkiej cywilizacji. Badania etnograficzne prowadzone na prymitywnych plemionach z Borneo czy dżungli amazońskiej wykazują, że chęć zmiany zapachu własnego ciała, czy to w celu upodobnienia się do otoczenia czy też do wyróżnienia się w społeczności jest powszechna. Substancje zapachowe „perfumy” używane wśród dawnych cywilizacji, były pochodzenia naturalnego – najczęściej roślinnego. W tym miejscu można więc śmiało stwierdzić, że potrzeba perfumowania jest bliska naszej naturze.

I nic nie byłoby w tym złego, gdyby nie to, że większość dzisiejszych korporacyjnych producentów kosmetyków, najczęściej używa najtańszych syntetycznych substancji zapachowych, które zazwyczaj z naturalnością nie mają nic wspólnego. Przemysłowe twory, jakimi są syntetyczne substancje zapachowe są niezwykle tanie w procesie produkcji w porównaniu do pozyskiwania naturalnych substancji zapachowych pochodzenia naturalnego. Cena determinuje to co jest nam dodawane do produktów kosmetycznych takich jak środki higieny intymnej. Istnieje tysięczna baza danych substancji zapachowych dostępnych na rynku producenckim, które imitują to co naturalne i bezpieczne. Substancje te nie są dokładnie przebadane i często wywołują co najmniej szereg reakcji alergicznych. Nie znamy dokładnego wpływu ich stosowania na nasze zdrowie. Niestety, większość populacji ludzkiej jest narażona na działanie tych substancji poprzez używanie ich w codziennym życiu. W artykule tym nie będę opisywać całej gamy produktów kosmetycznych, skupię się jedynie na środkach do higieny intymnej. Jest to temat, o którym kompletnie się nie mówi, a przecież strefa okolic intymnych to jedna z najdelikatniejszych części naszego ciała, która potencjalnie codziennie jest narażona na silne i drażniące środki kosmetyczne.

       Istnieje powszechne przekonanie, że są odpowiednie struktury kontrolujące to co jest dopuszczone do użytkowania przez konsumentów. Co prawda istniej pewne znane Międzynarodowe Stowarzyszenie Substancji Zapachowych IFRA (International Frangrance Association), którego celem jest tworzenie reguł i zasad produkcji oraz stosowania substancji zapachowych. Dotyczą one wyłącznie bezpieczeństwa stosowania substancji zapachowych i nie są normami jakościowymi, obejmują natomiast „dobre praktyki produkcyjne”. Zespoły ekspertów IFRA  zbierają i analizują wszystkie dostępne, publikowane i niepublikowane informacje o substancjach zapachowych i na tej podstawie formułują „WSKAZÓWKI”. Istnieją oficjalne dyrektywy, które zabraniają użycia lub nakazują oznaczenie w składzie produktu tylko kilkunastu najbardziej przebadanych pod kątem szkodliwości substancji zapachowych. Natomiast katalog IFRA zawiera tysiące innych substancji, które jako niewystarczająco przebadane mogą jednak być użyte do produkcji wyrobów kosmetycznych.

         Niestety uczulają nas nie tylko syntetyczne substancje zapachowe ale również liczne pochodzenia naturalnego. IFRA zajmuje się przetwarzaniem danych z badań nad poszczególnymi substancjami, dzięki czemu tworzy bazę danych substancji szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia i postuluje o ich zakazanie stosowania w produkcji kosmetycznej. Z tego miejsca odsyłam bardziej zainteresowanych na oficjalna stronę tejże organizacji: www.ifraorg.org. Strona ta jest jednak dość zawiła i niezbyt czytelna dla statystycznego laika w tym temacie, a dodatkowo w języku angielskim. Nie chodzi tu jednak o to by znać wszystkie szkodliwe substancje i poruszać się płynnie w tej dziedzinie. Wystarczy się zastanowić, przed zakupem, czy naprawdę musze używać tego rodzaju kosmetyków? Czy naprawdę wybieram to, że mogę narazić się na szkodliwe działanie tych substancji?

         Plagą dzisiejszej cywilizacji jest dodawanie substancji zapachowych do niemal wszystkich środków higieny intymnej. Płyny myjące, chusteczki odświeżające, dezodoranty, tampony czy wkładki i podpaski jednorazowe są nimi niemal nasączone. W tym miejscu rodzi się pytanie, po co to wszystko? Jaki to ma cel? Bo przecież po coś musi być. Może chodzi tu o to, byśmy my – Konsumenci wybrali reklamowany przez korporacje produkt. Wielkie koncerny żerują na naszej ludzkiej naturze, która lubi ładnie pachnieć i czuć się świeżo. Korporacje przeganiają się w coraz to wymyślniejszych i bardziej pożądanych kompozycjach zapachowych, kompletnie przy tym nie patrząc, czy to co nam serwują jest dla nas bezpieczne czy nie. Wmawia się nam, że stosowanie takich kosmetyków, pozwala nam poczuć się GLAMOUR. I właściwie nie było by to nic strasznego, gdyby nie to, że substancje te mogą być dla nas po prostu niebezpieczne.

          Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego nowoczesne podpaski czy wkładki jednorazowego użytku pachną? Dlaczego istnieje potrzeba dodawania substancji zapachowych do tych produktów? W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o wykorzystanie naszej skłonności do wybierania ładnych i pachnących produktów. Głównym powodem jest to, by zamaskować przykry zapach, który tworzy się podczas stosowania jednorazowych syntetycznych produktów. Normalny okres zdrowej kobiety nie wydziela przykrego zapachu. To co ewentualnie można wyczuć to po prostu zapach krwi. Stosowanie jednorazowych podpasek, wkładek czy tamponów powoduje jednak procesy gnilne owej krwi menstruacyjnej, która w oczywisty sposób zaczyna śmierdzieć. Jednorazowe podpaski i wkładki przez to, że są wyprodukowane w większości z tworzyw sztucznych, blokują swobodną cyrkulacje powietrza. Tak stworzone patologiczne środowisko jest idealnym miejscem rozwoju szkodliwych bakterii i grzybów, co jest przyczyną infekcji intymnych i innych problemów zdrowotnych kobiet, takich jak np. grzybica czy drożdżyca pochwy. Syntetyczne substancje zapachowe niejednokrotnie wykazują silne działania alergicznie w kontakcie ze skórą, co dodatkowo podrażnia już istniejące stany zapalne śluzówki.

       Większość kobiet żyje w ciągłej nieświadomości tego co powoduje ich problemy związane z ich kobiecością. Ten przykry fakt nie raz potwierdził się na przykładzie klientek, z którymi pracuję. Przykładem jest jedna z moich niedawnych klientek, która od lat walczy z problemem nawracających infekcji intymnych, a pomimo prób leczenia ze strony medycyny konwencjonalnej jej wyniki laboratoryjne, wciąż systematycznie wykazywały obecność patogennej flory bakteryjnej i grzybicy. Wiązało się to systematycznie nawracającym bólem, rozchwianiem emocjonalnym i problemami z codziennym funkcjonowaniem w pracy i w domu.

          Ona tak jak i inne kobiety cicho i ufnie raz po raz podążała do swojego lekarza ginekologa, gdzie jako ratunek otrzymuje się garść kolejnych antybiotyków i smarowideł jako jedyne rozwiązanie. I tak nakręca się kolejny biznes – rekini biznes farmakologiczny, który wyłącznie zalecza a nie leczy w pełni, nie dotykając nawet przyczyny problemu. Mało która kobieta usłyszy od swojego lekarza, by zmieniła swoje dotychczasowe szkodliwe nawyki sięgania po nieodpowiednie środki higieny intymnej i zastąpiła je naturalnymi alternatywami. Warto zaprzestać używania jednorazowych podpasek czy tamponów i zastąpić je podpaskami wielorazowymi. Na zachodnim rynku o tym rozwiązaniu mówi się dużo odważniej i zakup podpasek wielorazowych szytych z naturalnych tkanin nie jest już tak ograniczony. W Polsce rynek ten dopiero rozwija swoje skrzydła, a informacja o podpaskach wielorazowych trafia do coraz szerszego grona kobiet. Ja sama używam i szczerze polecam moim klientkom stosowanie takich podpasek. Więcej na ich temat możesz przeczytać tutaj.

          Kolejnym problemem jest również to, że kompletnie nie mówi się o tym jak nasze codzienne emocje wpływają na stan naszego zdrowia. Emocje, które przeważają w ciągu naszego życia mają ogromny wpływ na nasze zdrowie. Mogą one bezpośrednio uderzać w nas samych, przez co organizm jest wyczerpany i bardziej podatny na negatywne oddziaływanie środków chemicznych. O tym jednak zrobię oddzielny wpis, gdzie w pełni spróbuję przedstawić istotę równowagi emocjonalnej na naszą kobiecość.

          W tym miejscu, pozostawiam Cię na chwilę refleksji nad tym co właśnie Ci opowiedziałam. Mam nadzieję, że mój wpis choć odrobinę wpłynie na Twoje decyzje konsumpcyjne, by uchronić Cię i Twoje zdrowie przed nieobliczalnym komercyjnym światem.

Jeżeli chcesz, śmiało zostaw swój komentarz. Jestem bardzo ciekawa co myślisz na temat, który dziś poruszyłam. Napisz do mnie w komentarzu albo na mój email Monika@BeOPEN.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.