Kochając Siebie…

„Ty, jak nikt we Wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość.”  Budda

      Kochać siebie… jak to właściwie rozumieć? Jak rozgraniczyć to co jest wspierające dla nas od tego co jest niebezpieczne i pochłaniające pod postacią pychy, dumy czy arogancji?

      Zostałyśmy wychowane w przeświadczeniu, że nie powinnyśmy wiele wymagać od siebie, czy od świata zewnątrz ku naszej osobie. Wiodąc szare „normalne” życie statystycznej Polki, mijają kolejne lata naszego życia, gdzie każdy dzień wygląda i niesie to samo. Besztamy się w myślach, że przemknęła nam myśl o jakimś własnym spełnieniu na ziemi, czy o realizowaniu swojej własnej pasji.

      Nasz wewnętrzny terrorysta sprawnie wyszkolił nas do tego, by przyjąć za oczywiste, że my nie mamy szans na inne lepsze życie, i że na nie po prostu nie zasługujemy. Sterroryzowane własną iluzją o swojej niemocy popadamy w rozgoryczenie i złość, obwiniając za to wszystko i wszystkich, oprócz siebie. Jednak gdzieś podświadomie wiemy, że to nie jest tak do końca, jak wykrzykujemy. Każda z Nas ma w sobie wspaniałą moc daną od życia do decydowania o sobie, o tym co pragniemy w życiu i co wybieramy. W życiu przepełnionym lękiem i strachem moc ta jest tłamszona, wszelki sprzeciw i zmiana do uczynienia wydaje się wprost paraliżujące. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dajemy się tak łatwo zawładnąć naszym strachom i brakiem wiary w siebie?

     Kluczowym punktem jest samoakceptacja siebie, a raczej jej brak. To brak akceptacji siebie tego kim i jak siebie widzimy w świecie, nieustannie porównując się do innych, prowadzi do braku wiary w siebie i poddaniu się iluzji tego kim jesteśmy, widząc nas jako małe i nic nie znaczące istoty. Działając w ten sposób zaprzeczamy same przed sobą własną wartość a to prowadzi do agresji w stosunku do siebie i innych, a w skrajnych przypadkach (ale jakże częstych!) do działań samodestrukcyjnych. Jest to błędne koło, gdzie im bardziej jesteśmy z siebie niezadowolone tym bardziej zgotowujemy sobie własne piekło na Ziemi.

„Krytykowałeś siebie przez lata i nie zadziałało. Spróbuj zaakceptować siebie i zobacz co się stanie.” Louise L. Hay

      Żeby w pełni odczuwać akceptację do własnej osoby najpierw w podstawowy sposób musisz zdać sobie sprawę z tego, że potrafimy kochać siebie i że współczujemy sobie w najlepszym wymiarze jaki jest tylko możliwy. Spoglądając na siebie we własnym umyśle nie powinno być słychać wrednego „głosika”, który cały czas próbuje wymusić na Tobie poczucie winy wytykając miliardy sytuacji, gdzie według niego zrobiłaś coś niedopuszczalnego, za co zasługujesz wyłącznie na karę. Im bardziej darzymy się miłością do własnej istoty, tym bardziej ten głosik jest cichy i rzadziej słyszalny. Człowieka przepełnionego miłością nic nie jest w stanie zatrzymać. Miłość jest w każdej z Nas. Jest nierozerwalną częścią ludzkiego istnienia bardziej lub mniej tłamszoną przez rozwinięte ego. Każda z nas ma ten sam dostęp do nieskończonych pokładów miłości i może czerpać z nich bez miary, im więcej tym lepiej!

      Miłość jest powszechnie mylona z czymś co jest zagarniające, przywłaszczające, uczepiające się, odbierające moc, czy stanowiące o wartości człowieka, gdy pożądanej osoby czy przedmiotu zabraknie. Gdy nauczymy się odczuwać prawdziwą miłość, wtedy wszystko co jest poniżej niej, czyli strach i lęk, przestanie istnieć. Strach rozpłynie się, a nasza moc zacznie wewnętrznie wyświecać wszystko to co w nas najlepsze. Życie w takim stanie staje się wprost nie do opisania w poczuciu szczęścia i spełnienia. Pod wpływem takich wartości człowiek jest w stanie robić WIELKIE rzeczy. To w takiej wibracji dochodziło do wielkich przełomów w dziejach historii ludzkości. Wszelkie wynalazki, które miały służyć ku dobru istnienia ludzkiego i świata, idea o nich powstała właśnie w taki sposób.

„Jeśli nie kochasz siebie, nie możesz kochać innych. Nie będziesz w stanie kochać innych. Jeśli nie masz dla siebie współczucia, to nie jesteś w stanie rozwinąć współczucia dla innych.”   Dalai Lama

      Ale miłość zaczyna się w nas samych, bo jak mamy kochać innych i czynić wielkie dzieła jeśli same nie potrafimy kochać siebie… ? Przez lata chory system wmawiał nam i pokoleniom wstecz, że kochanie siebie jest próżne i źle spostrzegane przez społeczeństwo. Uczono nas, że kochanie siebie jest aroganckie i godne kary po śmierci. „Kochanie siebie” rozumiane przez świat pod postacią samouwielbienia, pychy, próżności, ignorancji i ciągłej potrzeby wykrzykiwanie swojej racji jest faktycznie ogromnie niekorzystne dla naszego istnienia. Jednakże, systemy te nie odróżniają tego czym jest prawdziwa miłość od tego co nią już nie jest. Świat, który tonie w niskiej wibracji nie potrafi widzieć miłości, a zdarza się że i czynnie walczy przeciwko niej.

      To od nas z naszego wnętrza zaczyna się droga, ku zmianie na zewnątrz. Bo to co wewnątrz to i na zewnątrz. Mamy w życiu to, co mamy w sobie w środku. Jeśli wybieramy znaną ścieżkę strachu, lęku i niemocy to to otrzymujemy każdego dnia. Dlaczego nie odważyć się spojrzeć na siebie i na świat z miłością i niosąc wartość? Co mamy do stracenia? Lęk i strach? Jeśli to właśnie jest takie „cenne” to ja wybieram drogę w pokoju i miłości.

      Pozwól sobie w ciągu dnia na zbadanie swoich myśli, jaki mają charakter? Czy są krzywdzące Ciebie samą czy wspierające? Wykorzystaj każdą możliwą chwilę, by wspierać siebie tak jak byś wspierała najlepszego przyjaciela. Pocieszaj siebie w chwilach słabości i bądź dla siebie dobra. Daj sobie uśmiech, gdy spoglądasz w lustro. Zrób sobie najlepszą herbatę, gdy najdzie Cię na to ochota. Naucz się stopniowo kochać siebie, aż stanie się to normalnością, a zobaczysz ze zaczną się dziać wokół Ciebie cuda.

      Pamiętaj o codziennej akceptacji siebie, o miłości którą jesteś przepełniona i o tym, że świat jest zawsze dla Ciebie taki jaka Ty sama dla siebie jesteś. Jeśli sama nie docenisz w sobie tego co masz najlepsze, to nie masz co się spodziewać, że ktoś zrobi to za Ciebie. Kluczem do szczęścia i spełnienia w życiu jest miłość, akceptacja i współczucie dla siebie samej. Za tym z kolei zaczyna się nierozerwalny łańcuch miłości do świata wokół, do ludzi z którymi spotykasz się każdego dnia. Przestań skupiać się na postrzeganiu w sobie niedociągnięć i niedoskonałości. Zwróć uwagę na to co pięknego masz w sobie. Doceniaj to każdego dnia i czuj za to wdzięczność. Śmiało spoglądaj na świat, z uśmiechem witając każdy dzień. Ciesz się tym co masz ale przede wszystkim tym, że jesteś tu i teraz. Ta chwila już się nie powtórzy, wykorzystaj ją w pełni dając sobie i światu to co najlepsze 🙂

ZAWSZE kochaj siebie, dla siebie! 🙂

Jak zawsze z tego miejsca, zapraszam Cię do pozostawienia komentarza. Jestem ogromnie ciekawa co sądzisz na temat tego artykułu, jakie emocje w Tobie wzbudził i czy chciałabyś dowiedzieć się więcej na ten temat? Jeśli jest coś o czym chciałabyś się ze mną podzielić, śmiało pisz do mnie na adres e-mail Monika@BeOPEN.com.pl. Odpowiadam na każdą wiadomość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.