Przełknięte gorzkie łzy czyli o nieuwolnionych emocjach

     Pewnie nie raz każda z Nas doświadczyła w swoim życiu tzw. zjawiska „przełykania łez”, nie dopuszczając do wybuchu płaczu i z nim związanych emocji. W naszej kulturze powinnyśmy być silne i odporne na zranienie, a okazywanie uczuć publicznie etykietowane jest jako nasza słabość. Są to wytyczne męskiego świata, w którym chcemy być równo traktowane i szanowane.

     Kobieca natura i jej pełniejsza zdolność do odczuwania świata i emocji z nim związanych, jest inna niż męski punkt widzenia. Zapędziłyśmy się w kozi róg dając wiarę w to, że żeby być szanowane i kochane musimy dopasować się do tego „męskiego” świata. Dlatego tak wiele narzucamy na swoje barki każdego dnia i dzięki czemu, niejednokrotnie osiągamy lepsze wyniki od mężczyzn w pracy zawodowej. Jednak to my same wiemy ile nas to kosztuje. Często ile wyrzeczeń, a czasem upokorzeń musimy znieść by osiągnąć to o czym marzymy.

     Wszystkie pojawiające się w tym czasie negatywne emocje w odniesieniu do poszczególnych sytuacji, bardzo często są spychane w ciemny kąt, a my próbujemy zapomnieć, że się pojawiły. Dzieje się tak najczęściej z powodu możliwości odczuwania bólu związanego z daną emocją. Dlatego nie chcemy jej przeżywać, odpychamy od siebie i udajemy przed sobą i całym zewnętrznym światem, że nic się nie stało. I tak dzień goni kolejny dzień, nieprzeżyte w pełni emocje zagnieżdżają się w nas, uwierają i odbierają naszą energię do działania i życia. Pewnie nie raz byłaś w swoim życiu bliska tzw. załamania nerwowego, gdzie z pozoru błahego powodu „wylało się” z Ciebie dużo więcej negatywnych wspomnień. „Przełknięte gorzkie łzy” osadzają się w naszej duszy, przez co burzą jej czystość i harmonię. W tak zmąconym ciele i duchu nie ma mowy o prawdziwym szczęściu i zdrowiu.

     Przełykanie gorzkich łez czyli powstrzymywanie powstałych negatywnych emocji, nie jest dobrą metodą na szczęście, zdrowie i harmonię. Dziś już to wiem. Wiem jak groźne są dla mojego zdrowia i szczęścia takie zachowania wobec mojej własnej emocjonalności. Dziś wiem do jak samodestrukcyjnych zachowań mogą prowadzić. Piszę ten artykuł z myślą i chęcią podzielenia się z Tobą moim doświadczeniem i subiektywnym zrozumieniem, które udało mi się zgromadzić w ostatnich latach.

     Jeśli nie pozwalasz sobie na to, by pojawiające się emocje po prostu płynęły, zachowanie te może doprowadzić do nagromadzenia się w Tobie zbyt wielu negatywnych odczuć do siebie i świata zewnętrznego. Dlatego tak ważne jest to by w miarę własnych możliwości starać się na ile to możliwe pozwolić sobie odczuć emocje, które w nas się pojawiają. Nie bójmy się ich, nie opiniujmy ich, niech po prostu płyną. Wszystko kiedyś się kończy tak i ból wygaśnie w chwili, gdy emocja wypłynie z naszych ciał. Nie chodzi tu o wykrzyczenie czegoś komuś (niedoceniającemu partnerowi, niemiłemu szefowi czy uszczypliwej koleżance). Chodzi o to, byś świadomie zdała sobie sprawę z tego co się w Tobie dzieje. Jeśli cisną Ci się do oczy łzy i nie chcesz ich ukazać światu zewnętrznemu, pozwól sobie dać im upust w momencie, kiedy będziesz miała komfort bycia. Mam tu na myśli sytuację, gdzie mamy możliwość zatrzymania się na chwilę w miejscu, w którym jesteśmy same i dzięki czemu czujemy się komfortowo ze swoimi łzami.

     Pamiętaj jednak, że każda negatywna myśl, która pojawia się w tym czasie jest produktem tych negatywnych emocji, które właśnie przeżywasz. Nie angażuj się w te myśli, niech płyną. Zamiast angażować się w nie, bądź ich uważną obserwatorką. Pozwól im płynąć wraz z emocjami i odpłynąć równie łatwo jak pozwoliłaś im się pojawić. Czasem proces ten może trwać chwile, czasem wiele dni czy miesięcy. Niech Cię to jednak nie przestraszy, zawsze możesz zdecydować, że już na ten moment wystarczy. Najważniejsze w tym jest to by nie tamować ich, niech spokojnie płyną.

     Zauważysz z czasem, że będziesz potrafiła stanąć obok nich widząc jak odpływają, jak się kończą. Dzięki temu nie zachowasz ich w sobie z poczuciem wstydu i bólu jakim są naładowane. Emocje nie są złe. Emocje są właśnie po to by pomóc nam w zrozumieniu sytuacji jaka nas spotkała. Nie chowajmy ich niech odpłyną w miejsce, z którego powstały. Dzięki tej metodzie bycia z własnymi emocjami oczyszcza się nasz umysł i ciało, a jakość życia niewiarygodnie się poprawia niemalże w każdej jego sferze.

     O tej metodzie dowiedziałam się dzięki wspaniałej książce „Technika uwalniania” Dr. David R. Howkins. Dla mnie jest to pozycja, którą każdy komu zależy na własnym udanym życiu i zdrowiu, powinien mieć w swoim domu. Napisana jest mądrym językiem, bez zbędnej mieszaniny symboliki czy innych „nadprzyrodzonych sił”. Jasno mówi o tym, że to w Nas jest moc dzięki, której możemy naturalnie nauczyć się żyć i być z własnymi emocjami.

     Gdy zaczniesz uczyć się poznawać własne emocje możesz odkryć, że masz dużo więcej nagromadzonych bolesnych emocji „upchniętych” za kotarą własnej świadomości. Mogą próbować wylewać się wszystkie na raz lub w ogólne nie drgnąć nawet z miejsca. To wszystko zależy od tego jak bardzo są one „żywe”. Jeśli w pewnym momencie odczuwania emocji czujesz, że sytuacja Cię przerasta, nie wiń siebie za to, że tym razem sobie nie poradziłaś. Praca z własną emocjonalnością nie należy do łatwych i jest bardzo delikatna sprawą.

     Nie pośpieszaj i nie wymagaj od siebie nie wiadomo czego. Ważne jest to, by w całym procesie być ze sobą blisko i dawać sobie wewnętrzne wsparcie. Jeśli nie umiesz jeszcze w ten sposób myśleć o sobie jako o istocie godnej wsparcia i kochania, pomyśl w tym czasie o tym jak byś się zachowała w podobnej sytuacji wobec ukochanej osoby – dziecka, matki czy kogokolwiek innego, kogo szanujesz, kochasz czy po prostu lubisz. Tak powstałe uczucia wobec innej osoby skieruj w swoją stronę i poczuj jak dajesz sobie wsparcie i stajesz się wyrozumiała dla siebie w procesie odczuwania bolesnych emocji. Bądź najlepszym przyjacielem dla siebie samej zawsze kiedy to możliwe.

     Umiejętność odczuwania własnych emocji i bycia z nimi w pełni harmonii i akceptacji, to klucz do szczęśliwego i długiego życia. Uważność własnych emocji to dar dla naszego życia. Nawet negatywne emocje są przydatne przez ułamek sekundy po to, byśmy zrozumiały, że zaistniała sytuacja jest dla nas niekorzystna. To tak, jak by dotknąć gorącego czajnika. Przez ułamek sekundy potrzebujesz odczuć ból by wiedzieć, że jego dotykanie, gdy jest gorący jest niekorzystne. Jednak emocjonalne uwiązanie się do urazy za oparzenie do gorącego czajnika, było by już nierozsądne. Dlatego nie uwiązujmy się do swoich negatywnych odczuwanych emocji, tylko pozwólmy im płynąc, zamiast doszukiwać się w własnych racji.

     Przestańmy dawać sobie wmawiać, że odczuwanie emocji jest naszą ułomnością i słabością. Cieszmy się życiem wypełnionym uczuciami, zdrowiem i szczęściem. Łzy jeśli się pojawią niech nie nabierają gorzkiego smaku, a pozostaną tym czym są w rzeczywistości, czyli fizycznym wyrazem emocji. Słony smak wszak jest lepszy od gorzkiego 🙂

     Tyle w temacie bolesnych emocji. A co z tymi szczęśliwymi i radosnymi? Bo nie wiem czy wiesz, ale i te emocje nauczyłyśmy się silnie blokować. Pewnie nie raz usłyszałaś w swoim życiu, w szczególności gdy byłaś jeszcze małą i radosną istotką, że nie wypada tak się cieszyć z jakiegoś powodu. Wybuchy radości spowodowane właśnie radosnymi emocjami, były z zasady blokowane przez świat zewnętrzny. Teraz, gdy już świetnie nauczyłaś się blokować wszystkie emocje, i te dobre i te złe, przyszedł w końcu czas byś je uwolniła. Przypomnij sobie jak wspaniale było, kiedy jako dziecko mogłaś odczuwać niepohamowaną radość i entuzjazm jakie pojawiały się w trakcie dnia. Daj sobie ten komfort i odrzuć sztywne, narzucone normy i ciesz się własnym życiem. Nie blokuj w sobie szczęścia. Jeśli masz ochotę to ciesz się i uśmiechaj do życia. Poczuj wdzięczność za życie jakie masz w sobie. Bądź ze sobą, czuj siebie i kochaj czystą miłością jaka jest w Tobie. To ty zasługujesz na Twoją miłość jak nikt inny na tym świecie.

     Jeśli podobał Ci się ten artykuł zostaw swój komentarz na dole, będę Ci za to bardzo wdzięczna. Jeżeli masz jakieś pytania lub sugestie co do tematów które powinnam poruszyć w kolejnych artykułach, również pisz śmiało w komentarzu albo bezpośrednio na mój adres mailowy Monika@BeOPEN.com.pl.

One thought on “Przełknięte gorzkie łzy czyli o nieuwolnionych emocjach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.